Tatuaże na deskorolce - rider Paweł Krężel
admin — ndz., 2011-07-17 21:40
W wywiadach na stronie tattooart mieliście okazje przeczytać już o jednym z najlepszych artystów w dziedzinie tatuażu ,jednym z pierwszych polskich kolekcjonerów przedmiotów związanych z tatuażem , jednym z najbardziej pomysłowych i twórczych fotografów .Teraz nadszedł czas na wywiad z jedną z barwniejszych postaci w świadku skateboardingu w Polsce, ridera firm Amok Skateboards oraz Cormax Shoes, który za razem jest chyba jednym z najbardziej popisanych skaterów w Polsce… Pawel należy do trzech rodzin oczywiście ta normalna – biologiczna jest najważniejsza to nie ulega wątpliwości .Jego pasja wpisała go do rodziny skaterów .To doprowadziło do naszej wytatuowanej rodziny.I nawet jeśli nie zaglądał na nasze strony to teraz już nie ma wyjścia – został zaadoptowany ;-) w całej rozciąglości,bo został też kolejnym „ pokolorowanym „ w galerii Bartka Śniecińskiego - chociaż bardziej pasuje tu określenie popisany ;-).
Co ma do powiedzenia o swojej życiowej drodze możecie przeczytać sami.

Powinnam zacząć jak zwykle to bywa w wywiadach na naszym portalu ... Coś w stylu jak sie to zaczęło... Tyle ,że ja nie miałam pojęcia kim jesteś i to zdaje się przez duże "J".
Zależy co się miało zacząć?..myślę że tak na prawdę zaczęło się 1982 roku, czyli już jakiś
czas temu, a jeśłi chodzi o tatuaż , to w 2007 roku, żeby było śmieszniej…w kompletnie oddalonym od miejsca zamieszkania amerykańskim mieście San Diego w Californii…miejscu, gdzie chyba zostawiłem swoje serce…Gdyż pierwszy tatuaż został włąśnie zrobiony tam – pod wpływem zauroczenia miejscem… ,które trwa do tej pory…“CALI LOVE“…
Po powrocie oczywiście było mi mało…ludzie mówili ,że to wciąga, mnie nie chciało się wierzyć, ale dość szybko okazało się, że mieli rację. Na szczęście nie poszedłem w ilość - ilość, tylko ilość z odpowiednim przekazem (nie wiem czy ozdobę – w pewnym sensie tak) ale mnie nie o to chodzi…to jak każdy wie tatuaż to indywidualna kwestia i nie podlega dyskusji.
Sprytnie uniknąłeś odpowiedzi na sedno pytania – ale jeszcze to z Ciebie wyciągnę . ;-)
Zaczęliśmy naszą znajomość internetową przez FB i nie przyznam się dlaczego ;-) ,aż w końcu okazało się ,że mamy w życiu przynajmniej jedną wspólną pasję – prawda ?
Zgadza się, myślę że tusz łączy ludzi, bez względu na wiek, płeć…Czy kolor, czy czerń…robiła go „igła i maszynka“ ten kto wie co to za ból, doskonale to rozumie…
Masz jakieś credo życiowe ? W sumie rozmawiając z tatuatorami - nigdy o to nie pytam ,ale Ty wydałeś mi się od razu człowiekiem ,który ma pasję wypisaną – dosłownie! - na sobie – o tym za chwile,a z drugiej strony totalnie sympatycznym i wyluzowanym.Jakbyś miał jasny cel i był spokojny o jego realizację.
Hmmm, myślę że, cel jasno sprecyzowany,, za którego realizację zabrałem się 4 lata temu i tak powolutku realizuję. Jest wiele do zrobienia, wiele zależy i nie zależy ode mnie, życie to sztuka gry…ale podążam do celu…żyjąc, spontanicznie, ciesząc się życiem…żyjąc i dając żyć innym. Nikomu nie wchodzę w drogę…
No tak, wszystko to jaki jestem, co robie spowodowane jest pasją, którą jak sprytnie zauważyłaś mam wypisaną na sobie…pasję do skateboardingu. Gdyż jeżdżę ponad 15 lat i wszystko co w życiu robię mam na myśłi głównie podróże to poprzez pryzmat deskorolki – wyjazd do USA także był spowodowany chęcią odwiedzenia miejsc związanych ze skateboardingiem…tak że Mi Vida Loca..
Mamy też w sumie wspólne korzenie – chociaż dziwnie to brzmi Ty pochodzisz z Sosnowca -mój ojciec z Będzina .Ja mieszkam na Śląsku i czuję się Ślązaczką chociaż dla hanysów jestem „ krojcogiem“ .Sosnowiec dla nich też leży już w Polsce. Jak z Twoim poczuciem bycia stąd ,twoim poczuciem więzi ?
Tak zgadza się, chociaż trudno nie zauważyć, że pochodzę z Sosnowca…mam nawet herb tego miasta wytatuowany na sobie…ponadto na tej samej ręce „Nigdy nie zapominaj skąd pochodzisz „ – w jęz. ang, oraz kod kierunkowy do aglomeracji Śląska, jako ,że Katowice, Rybnik, Będzin czy Sosnowiec leżą obecnie w województwie śląskim.
A teraz mieszkasz w Warszawie dlaczego ?
Tak, mieszkam w WWA, ale wiele podróżuje, więc WWA to kolejny przystanek w moim życiu – nowe doświadczenie, nowe otoczenie, ludzie itd….niestety obecnie jest tak, że poszukiwanie pracy ma wpływ na migrację ludzi…co dotyczy także mnie.
Mówilam już ,że jestem ignorantką w skateboardingu....
Haha, tak, ale to przecież nic nie szkodzi…nigdy nie jest za późno, nawet na zaznajomienie się z tą tematyką.
Uprawiasz sport przypisywany raczej małolatom .
Hmm, być może to stereotypy, które gdzieś funkcjonują w świadomościach ludzi w Polsce.
Ja mogę powiedzieć, że należę do 2 fali skateboardingu w Polsce (połowy lat 90’tych). Więc mimo swojego wieku nadaj jeżdże i będę jeździł…poza tym na zachodzie Europy czy w USA granica wiekowa ludzi jeżdżących na desce jest bardzo zawyżona, gdyż ten sport został spopularyzowany o wiele wcześniej. Sam mam znajomych, którzy mają ponad 4o lat i nadal jeżdżą…
Co wnosi do Twojego życia ?
Na pewno wnosi to możliwość innej perspektywy i postrzegania otoczenia w jakim funkcjonuję…daje wolność, możliwość podróży, odwiedzania miejsc, poznawania nowych ludzi…
Potrafisz zrobić wszystko na desce ? Jak dochodzi się do Twojej klasy ? Miałeś – masz swój wzór do naśladowania ?
Napewno nie potrafię wszystkiego, nie ma nawet chyba takich ludzi na świecie, co robili by każdy trick, który sobie wymyślą na każdej przeszkodzie. Deskorolka jest na tyle wszechstronna, a ulica daje nieograniczone możliwości i tylko zależy od kreatywności skatera co i gdzie jest w stanie zrobić…a poza tym jak to mówią – człowiek uczy się całe życie.
Mogę śmiało powiedzieć ,że zazdroszczę umiejętności z tysiąca różnych powodów.Choćby tego ,że zwiedzasz dzięki temu świat i poznajesz ciekawych ludzi.
Hmmm myśle, że nie chodzi tu o zazdrość, ja po prostu wybrałem taką drogę życia…o
czym także może świadczyć jeden z moich tatuaży My Life…My way.
Pierwsze tatuaże zrobiłeś w Kalifornii .To była spontaniczna decyzja – czy po prostu "nie wiedziałeś" że w Polsce też można ;-) ? Wybrałeś jakieś szczególne studio ,artystę ?
Tak, jak już wcześniej wspomniałem pierwszy zrobiłem w CALI. Decyzja przemyślana, pamiątka z miejsca…zrobiłem go u Quin’a w studiu BLACK FLY Tattoo w SD na Brodway st. Akurat poszedłem tam, bo jakoś się zgadaliśmy na temat skateboardingu – jako ,że scena skate i tattoo mocno są ze sobą powiązane…w CA każdy jeździ na desce, i tak okazało się że Quin też, ponadto ma dziadków w Polsce więc…wybór był trafny…podczas mojej ubiegłoroczej wizyty w tym samym studiu dorobiłem kolejnych 5 tatuaży, które także mają dla mnie duże znaczenie.
I to chyba żadna tajemnica ,że Twoje tatuaże to same napisy. Dlaczego ? Ile ich jest ?
Zgadza się w większości same napisy, prócz herbu miasta Sosnowca i SD w koronie…oczywiście jest też wiele dat i cyfr…ale ogółem liczba to około 30…ale mam kolejny projekt w głowie, który może zrobię w tym roku.
Dlaczego napisy…myślę , że mają czytelny przekaz.
A w Polsce kto zajmuje sie pisaniem na Tobie ? Oczywście zdradź nam dlaczego właśnie ten artysta. No i konsekwencją tego pytania jest też odpowiedź czym sie kierujesz przy wyborze ?
Po powrocie moje tatuaże robił mi mój kolega ze Strzemieszyc (i tu pozdrawiam serdecznie rodzinkę Państwa BAJ) – Rafał, który ma swoje studio we Wrocławiu AGAMA
Tattoo. Od kiedy jestem w WWA – zdobię ciało w Starej Babie u Daniela – i tu wielkie Pozdro dla Chłopaków!!) i do zobaczenia wkrótce! Myślę, że Daniel, jako osoba polecona przez mojego kumpla…i tak już zostało, nie mam zamiaru zamienić na nikogo innego.
Myślę , że teraz mam większą świadomość jeśli chodzi o artystów niż na początku, to normalne…myślę , że kieruję się opiniami i dorobkiem prac…Wiem jedno, że chciałbym kiedyś zrobić tatuaż u BOOG’a – wtajemniczeni wiedzą jakie on robi prace…CHICANO Style.
Wiem już ,że deska ,tatuaże ,podróże wypełniaja Twoje życie .Co jeszcze ? I czy masz czas na coś jeszcze ?
Myślę ,że głównym zapełniaczem mojego czasu jest praca, w której spędzam 8 godzin dziennie, jako ,że każdy doskonale wie, że w Polsce z samej jazdy na deskorolce nie można żyć…więc ludzie musza iść pracować – taka kolej rzeczy. Ale chyba jakoś daję radę – bo wiążę te elementy, tak, żeby jeździć kilka razy w tygodniu.
Poza tym, myśle że muzyka – której jestem alkoholikiem…spotkania ze znajomymi…i tak jakoś życie upływa w Stolicy.
Gdzie odpoczywasz i jak ?
Odpoczywam oczywiście w ruchu, na desce, zwiedzając świat. Gdziekolwiek nie jadę zawsze mam ze sobą deske, aparat (z kamerzystą już trudniej) ale społeczność skaterów na całym świecie jest jak jedna wielka rodzina – zawsze spotka się kogoś chętnego do jazdy i się z nim zakumpluje. Stąd mam wielu znajomych rozsianych po całym świecie. Ponadto nawet zamiast iść „rano po bułki“ biorę swojego CRUZERA i jadę do piekarni. Często też jeżdżę nocą po Warszawie – ulicami, spotykając różnych ciekawych ludzi na swojej drodze…myślę ,że chyba nie ma nic lepszego, jak wschody słońca w pustym mieście, jadąc samemu środkiem ulicy z ulubioną nutą w słuchawkach…
Przegladając Twoj profil wśród wielu zdjęć najważniejsze chyba jest Twoje zdjecie z tatą ?
Myśle, że każde zdjęcie które tam jest jest dla mnie ważne, i ma odpowiednią kolejność w
każdym z albumów…owszem jak zauważyłaś mam zdjęcie rodziców oraz zdjęcie z Tatą…zdjęcie z mamą czeka na publikację…wychodzę z założenia rodzina na pierwszym miejscu – FAMILY FIRST x Mi Familia Por Vida….mam nawet inicjały rodziców wytatuowane na sobie, oraz nazwiska rodzinne od strony Taty i Mamy…plus na żebrach La Familia – ale akurat ten tatuaż świadczy o innej rodzinie…
Nie każdy ma odwagę myśleć ,a co dopiero napisać to co Ty o swoim tacie.Musi być z Ciebie dumny ,macie silna więź ?
Myśle że każdy powinien czuć więź z rodzicami, nie ważne kim są, co robią…to są rodzice jedyni!
Jestem jedynakiem, (pewnie teraz padną domysły, że egoista rozpieszczony) otóż za takiego się nie uważam. Kiedyś rodzice na mnie najeżdżali ,że tylko deska mi w głowie, żebym wziął się za naukę, itd…że ile można skakać na tej desce…
Ale kiedy skończyłem pierwsze studia, drugie studia, zacząłem sam ogarniać swoje życie, podróżować, pracować i nadal korzystać z życia - jeżdżąc na desce ile się da…chyba zmienili o mnie zdanie...widzą że jakoś daje radę… czy to Polsce, czy USA.
Tata mi zawsze powtarza – jeśli potrafisz liczyć – licz zawsze na siebie…ale jestem pewien, że na rodziców zawsze mogę liczyć, ze wzajemnością oczywiście.
Wprawdzie widujemy się bardzo sporadycznie (tylko kontakt tel) więź mamy ze sobą jak kumple, bracia, przyjaciele…
Wywiad pojawi się na portalu tattooart.pl -wiesz o nim cokolwiek ? Tylko szczerze ;-)
Szczerze, obiło mi się o uszy, nawet chyba raz byłem, ale żeby aż tak śledzić na bieżąco to nie.
Dziękuję za rozmowę
Rozmawiała Keyara
Zdjęcia dzięki uporzejmości znajomych Pawła
Szustkosky foto ,
Adam Janowski foto
Kala
nG
Tomek Misiek foto
Derek Hall
@asr
Mike Fitzgerald
Karol Płoński Courtesy of Amok Skateboards
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać


